czwartek, 31 stycznia 2013
Leń
Gdyby Piotrek wiedział, że dziś prawie cały dzień spałyśmy, to by się pewnie obraził :) Prawda jest taka, że w każdym z nas tkwi głęboko zakorzeniony leń. Tylko dzieci jakąś taką niezwykłą energię posiadają, jakby chciały zająć więcej miejsca niż obecnie zajmują, a wraz z osiągnięciem dojrzałości płciowej (a co za tym idzie ostatecznego wzrostu) nagle gdzieś wyparowuje cała ta energia, im więcej nam jej potrzeba tym mniej jej mamy. Maja zaczyna mnie niesamowicie wkurzać krztuszeniem się; przy prawej piersi wszystko jest ok a przy lewej drapie mnie, piszczy, gryzie, szarpie i szczypie. Czasem tak mi krew wrze, że muszę ją odłożyć i wyjść z pokoju, żeby się uspokoić. Najgorsze, jeśli w tym samym czasie córka sąsiadów też jest nie w humorze i odczynia te typowo dziecięce fochy "NIEBONIE ŁAAAAA!!!"... jakiego ja mam wtedy nerwa. Jak moja młodsza o 4 lata siostra tak zaczynała robić to zawsze dostawała ode mnie po tyłku i był spokój. Ja nie wiem co ja zrobię jak Maja będzie tak robić jak będzie miała 5 czy 6 lat. Mam tylko nadzieje, że po prostu się tego nie nauczy. Problem w tym, że zwykle dzieci z przedszkola przynoszą takie paskudne nawyki jak wybrzydzanie przy stole, fochy i brzydkie słowa...niestety.
środa, 30 stycznia 2013
Nocne rzeczy
![]() |
wtorek, 29 stycznia 2013
Smok smoczek cumelek
Dziś byliśmy z Mają na szczepieniu. Dobrze, że nie popłakaliśmy się tam wszyscy troje. W przychodni zwróciłam uwagę, że wszystkie dzieci mają smoczki, nawet duża dziewczynka, taka już gadająca i chodząca też mamlała smoczka. Czyżbyśmy tylko my wpadli na pomysł, że oduczanie od smoczka będzie upierdliwe?... Przecież jak dziecku załaduje się cumla od razu po jedzeniu, cały dzień mamla coś w buzi, to kiedy ono ma sobie pogadać, popiszczeć tak jak nasz Delfinek ? Rozumiem jeszcze jak ktoś ma dwoje dzieci jedno po drugim i raz jedno wrzeszczy raz drugie, ale w innym przypadku chyba było by mi smutno gdybym nie nasłuchała się pisków i gulgotania w ciągu dnia. U nas smoczek jest absolutną ostatecznością, w przypadku, kiedy zostawiamy Maję komuś pod opieką jak wychodzimy na "randki" raz na 2 tygodnie, wygrałam tę bitwę z moją mamą i smoczka nie daję, leży gdzieś, nigdy nie wiem gdzie, a Maja jakoś się nie upomina...
poniedziałek, 28 stycznia 2013
Na początek
Jakoś tak mi przyszło do głowy założyć bloga, bo jak mój mąż stwierdził; " na
facebooka wchodzi się popatrzeć na pierdoły, a nie dowiadywać się
ważnych informacji". No cóż, całkiem prawdziwe, w przypadku faceta który
na fejsa wchodzi raz w miesiącu, żeby sprawdzić, co żona wrzuciła mu na
tablicę... Natomiast ja wolałabym sobie trochę popisać, bo mało mam okazji do używania słów. Tak więc pisać będę o tym co mi przyjdzie do głowy, bo
inaczej nie umiem. Może pochwalę się rysunkami, może wrzucę zdjęcie ultradźwiękowej Majusi z jej Tatą, albo zwyczajnie popiszę sobie o niczym ;) a na początek.... póki Delfinek śpi poexpię w LoL'a, żeby Piotrek dostał punkty. W życiu trzeba się wyluzować przecież :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
