poniedziałek, 8 kwietnia 2013
new one :)
matko, co internet robi z człowiekiem, żeby o tej porze licytować kieliszki :D
Ale widzę że nie tylko ja nie śpię. Pozdrawiam cię nocny marku :)
wtorek, 2 kwietnia 2013
Sklep!
Założyłam sklep. Pójdę do piekła za te spamy. Maja siada w łóżeczku, a wręcz wstaje na nogi. Trzeba obniżyć żeby nie wypadła, cwaniara mała.
Sklep Internetowy jest tu. Jak ja uwielbiam jak wraca mi wena, ostatnio całkiem dobrze idzie mi rysowanie :)
Sklep Internetowy jest tu. Jak ja uwielbiam jak wraca mi wena, ostatnio całkiem dobrze idzie mi rysowanie :)wtorek, 19 marca 2013
Łuszczyca?
Zauważyłam ostatnio u Mai "ognisko łuszczycowe" na przedramieniu, tak mi się przynajmniej wydaje. Plamkę na 1,5 cm z łuskami martwego naskórka. Mam nadzieję, że to tylko moja paranoja albo alergia na proszek. Trzeba iść do lekarza :(.
Maja została dziś akrobatką :) dobrze, że między naszym a jej łóżeczkiem zawsze są zabawki i zrolowany gruby koc bo mogło być różnie; położyłam ją obok siebie, tak żeby nawet w razie obrotu nie spadła z łóżka. Zamknęłam oczy na 3 minuty, a kiedy je otworzyłam zza łóżka wystawały tylko majtające nóżki. Nawet jednego dźwięku z siebie nie wydała podczas sturliwania. Jak ją wyciągałam to cieszyła się jak polak na widok wódki :D. Dobrze najwyraźniej czasem zmienić perspektywę. Od dziś nie ma leżenia na łóżku rodziców w trakcie zabawy, bo zaczęła rozglądać się za upuszczanymi rzeczami. W dodatku awanturuje się jak zabierze się jej telefon albo pilota. Stwierdziliśmy z Piotrkiem, że kupimy jej zabawkowy telefonik do zabawy :)
Zrobiłam ostatnio kilka nowych "koralikowych", odstresowuje mnie to ... wstawię zdjęcia przed świętami, jak zrobi moja siostrzyczka; całuski dla Ciebie Lakusiu.
Maja została dziś akrobatką :) dobrze, że między naszym a jej łóżeczkiem zawsze są zabawki i zrolowany gruby koc bo mogło być różnie; położyłam ją obok siebie, tak żeby nawet w razie obrotu nie spadła z łóżka. Zamknęłam oczy na 3 minuty, a kiedy je otworzyłam zza łóżka wystawały tylko majtające nóżki. Nawet jednego dźwięku z siebie nie wydała podczas sturliwania. Jak ją wyciągałam to cieszyła się jak polak na widok wódki :D. Dobrze najwyraźniej czasem zmienić perspektywę. Od dziś nie ma leżenia na łóżku rodziców w trakcie zabawy, bo zaczęła rozglądać się za upuszczanymi rzeczami. W dodatku awanturuje się jak zabierze się jej telefon albo pilota. Stwierdziliśmy z Piotrkiem, że kupimy jej zabawkowy telefonik do zabawy :)
Zrobiłam ostatnio kilka nowych "koralikowych", odstresowuje mnie to ... wstawię zdjęcia przed świętami, jak zrobi moja siostrzyczka; całuski dla Ciebie Lakusiu.
poniedziałek, 18 marca 2013
Potrzeba matką wynalazku
Coraz bliżej święta i tak naprawdę to powinnyśmy być już u dziadków, ale mi się tygodnie pomieszały :)
Od czasu jak przegapiłam odbiór nagrody-vouchera do SPA od Nivea, regularnie sprawdzam Maile, i bardzo dobrze bo opublikowali mój mail w "Twoje Dziecko" i Maja dostanie klocki Lego Duplo o takie: Klocki. Opłaca się kombinować. W prawdzie jeszcze nie na teraz te klocki ale później będą jak znalazł (chociażby na pierwsze urodzinki). Kombinuję jak mogę, bo 30-go marca jest moja i Piotrka rocznica ( przez miesiąc nie mogłam sobie przypomnieć czemu mi się wydaje, że 30-go coś ma być ), a on mi dyszy nad karkiem, żebym przypadkiem nie mogła w tajemnicy przed nim wykombinować prezentu a prezentem będą spinki do mankietów od tej pani Fanny & Franz. Wysyłam jej dwa moje mechanizmy. Ale z płaceniem będzie gorzej... trzeba będzie kolegę poprosić, bo Piotrek zaraz mnie na spytki weźmie i się wyda, a potem będzie nieszczęśliwy, że nie było niespodziewajki :D. Całe szczęście o blogu zapomniał, to i nie zaglądnie w ramach dochodzenia.
Wykombinowaliśmy dla Mai "fotelik" tymczasowy. Nasze mieszkanie ma 25 metrów i niestety nie ma miejsca na krzesełko dla maluszka, więc go nie wzięliśmy od dziadków, żeby nie gracić. Ale jak to w życiu bywa, najbardziej potrzeba nam tego, czego akurat nie mamy, i tak przytrafiło się nam. Maja koniecznie chciała siedzieć i patrzeć co się dzieje dookoła, mężuś był zajęty a ja musiałam iść do kuchni bo czajnik wył. Posadziłam więc Maję na fotelu z podusią za plecami a od przodu zablokowałam ją poduszką do karmienia przewiązaną dla bezpieczeństwa chustką. Maja zachwycona, ale trzeba będzie przywieźć prawdziwe krzesełko, bo na dłuższą metę może być różnie :D
Od czasu jak przegapiłam odbiór nagrody-vouchera do SPA od Nivea, regularnie sprawdzam Maile, i bardzo dobrze bo opublikowali mój mail w "Twoje Dziecko" i Maja dostanie klocki Lego Duplo o takie: Klocki. Opłaca się kombinować. W prawdzie jeszcze nie na teraz te klocki ale później będą jak znalazł (chociażby na pierwsze urodzinki). Kombinuję jak mogę, bo 30-go marca jest moja i Piotrka rocznica ( przez miesiąc nie mogłam sobie przypomnieć czemu mi się wydaje, że 30-go coś ma być ), a on mi dyszy nad karkiem, żebym przypadkiem nie mogła w tajemnicy przed nim wykombinować prezentu a prezentem będą spinki do mankietów od tej pani Fanny & Franz. Wysyłam jej dwa moje mechanizmy. Ale z płaceniem będzie gorzej... trzeba będzie kolegę poprosić, bo Piotrek zaraz mnie na spytki weźmie i się wyda, a potem będzie nieszczęśliwy, że nie było niespodziewajki :D. Całe szczęście o blogu zapomniał, to i nie zaglądnie w ramach dochodzenia.
Wykombinowaliśmy dla Mai "fotelik" tymczasowy. Nasze mieszkanie ma 25 metrów i niestety nie ma miejsca na krzesełko dla maluszka, więc go nie wzięliśmy od dziadków, żeby nie gracić. Ale jak to w życiu bywa, najbardziej potrzeba nam tego, czego akurat nie mamy, i tak przytrafiło się nam. Maja koniecznie chciała siedzieć i patrzeć co się dzieje dookoła, mężuś był zajęty a ja musiałam iść do kuchni bo czajnik wył. Posadziłam więc Maję na fotelu z podusią za plecami a od przodu zablokowałam ją poduszką do karmienia przewiązaną dla bezpieczeństwa chustką. Maja zachwycona, ale trzeba będzie przywieźć prawdziwe krzesełko, bo na dłuższą metę może być różnie :D
niedziela, 10 marca 2013
Wielkie wyjście
wczoraj odwiedziła nas znajoma :) w celach matrymonialnych ją zaprosiłam, bo siedzi tylko w tym Tarnowie, a Rzeszów pełen mężczyzn . Nie chciałam zostać sama w domu więc pojechaliśmy wszyscy na "imprezę" do pizzerii znajomego. Maja była w niebie; nowe miejsce, inni ludzie, jazda autobusem, ja cieszyłam się z wspólnego wyjścia i z tego, że mała tak dobrze to przyjęła. Tylko tatuś chyba się nie cieszył. Cały czas mówił "wracajcie już" i "bo Maja źle się tu czuje". Było mi przykro, bo czułam się jakby po prostu mnie tu nie chciał; miejsce kobiety z dzieckiem jest w domu. A przecież nikomu nie przeszkadzałyśmy. Po powrocie do domu mała usnęła jak aniołek. Koleżanka szczęśliwa, obiecała wpadać częściej, mąż wyimprezowany, Maja miała swoje wielkie wyjście, tylko mi jakoś przykro...
piątek, 22 lutego 2013
Komornik
Maja boi się odkurzacza, nakrzyczała na niego. Rano, niedługo po tym jak Piotrek wyszedł do pracy ktoś dzwonił do drzwi, pomyślałam, że to Mężuś, no bo przecież wyszedł dziś wcześniej, a ty suprajs! Komornik! Ale się wystraszyłam, na szczęście okazało się, że pan komornik szuka poprzedniego właściciela. Maja ma kłopoty zasypianiem ostatnio, martwię się, że być może mam za mało pokarmu. Nie mam już pomysłu na te jej płacze. Na uspokojenie link :)
http://www.youtube.com/watch?v=-LVSSa-rQU4&feature=player_embedded
Chyba sobie dziś porysuję :)
http://www.youtube.com/watch?v=-LVSSa-rQU4&feature=player_embedded
Chyba sobie dziś porysuję :)
czwartek, 21 lutego 2013
stópki
Maja śpi, mąż zaraz wraca (o już wrócił) a ja co, siedzę i czytam, o brudnych polakach, o głupich tekstach polskich "hitów", o sztuce w służbie propagandy politycznej, i o "młodych zdolnych" których, jak to się zwykle zdarza, można "wypromować, czyli zrób mi logo to kupię ci jeansy, cytując jednego z internautów w dyskusji o "zaletach bycia grafikiem". Cóż, Maja tymczasem odkryła swoje stopy które z radością ładuje do buzi. Odwiedził nas dziś znajomy; Lupus. Dobrze czasem z kimś pogadać, chociażby o dzieciach, cyckach i antykoncepcji :) Bredzę bez sensu ale tłoczą mi się myśli w głowie i każda chce być w internecie :) Nie wysypiam się przez sny w których sprzeczam się z mamą, Boże... jakie to męczące dla mojego mózgu, bardziej niż przeglądanie nowych postów na fejsbuku ...
środa, 20 lutego 2013
Co w kinie ?
Maja była ze mną wczoraj na wieczornym wysyłaniu lotto :D zlecił mi to zadanie mężuś ukochany, a ja zleciłam koledze, ten jednak nie trafił i postanowiłam zrobić to z Mają. Niestety w trakcie przygotowań do wyjścia zorientowałam się że chusta jest mokra a z wózkiem sama tarabanić się nie będę, za żadne skarby świata. Tak więc Mama w kurtkę Maja w kombinezon (o dziwo nie protestowała ) czapeczkę i szalik i na rączki. W życiu bym nie pomyślała, że tak się jej spodoba; nie wiedziała gdzie oczka podziać tak się jej podobało. Wysłałyśmy Lotka iu wróciłyśmy do domu, i co? 2 minuty nie minęły Maja śpi. Ani jednego dźwięku z siebie nie wydała po tej wycieczce. Niestety po obudzeniu już nie było tak kolorowo, Potworek wrzeszczał tak, że pewnie można go było usłyszeć w centrum Rzeszowa :D nie sądzę żeby sąsiedzi byli szczęśliwi. Na weekend szykuje się kino, kolega nam podarował bilety bo robił kiedyś z tatą promocję w kinie (jego tata ma pizzerię) i dostali chyba 30 darmowych wejściówek :)... na co by tu pójść... :)
Druga sprawa to dziś z rana miałam niezłego facepalma. Zanim urodziłam babcia Piotrka mówiła mi, że małe dzieci to się nie brudzą, bo przecież nie chodzą, niczego nie dotykają. Otóż nie prawda... dzieci tylko czekają, aż rozepniesz pieluchę żeby z błogim uśmiechem cię i się obsikać albo zrobić coś jeszcze bardziej "wytwornego". Wykorzystują każdy ułamek sekundy twojej nieuwagi, żeby "upiększyć" otoczenie. Dziś oberwały nawet moje majtki, nie mówiąc już o Mai która zażółciła kolejne body :/
Pozatym błądząc po internecie znalazłam takie oto coś (dla ludzi o mocnych nerwach :) ) :
http://www.youtube.com/watch?v=6QFwo57WKwg
Druga sprawa to dziś z rana miałam niezłego facepalma. Zanim urodziłam babcia Piotrka mówiła mi, że małe dzieci to się nie brudzą, bo przecież nie chodzą, niczego nie dotykają. Otóż nie prawda... dzieci tylko czekają, aż rozepniesz pieluchę żeby z błogim uśmiechem cię i się obsikać albo zrobić coś jeszcze bardziej "wytwornego". Wykorzystują każdy ułamek sekundy twojej nieuwagi, żeby "upiększyć" otoczenie. Dziś oberwały nawet moje majtki, nie mówiąc już o Mai która zażółciła kolejne body :/
Pozatym błądząc po internecie znalazłam takie oto coś (dla ludzi o mocnych nerwach :) ) :
http://www.youtube.com/watch?v=6QFwo57WKwg
czwartek, 14 lutego 2013
Wiedźmin potrzebny od zaraz
Czasem wypadało by powiedzieć coś więcej, wytłumaczyć swoje zachowanie, ale najczęściej nasze argumenty i tak nie zostały by wysłuchane. Maja dziś obudziła się wyjątkowo wcześnie i od rana płacze, to chyba podobnie jak ja. Nie chodzi o to, że nie dostałam czekoladek "bo walentynki". Chodzi bardziej o to, że już wiem, a co wiem? Że żyję w wirtualnym świecie. Owszem, ale jak tego nie robić, kiedy zostało się wystawionym do wiatru, kiedy wszyscy starzy znajomi są daleko a nowi wolą twoją lepszą połówkę, w wersji bez ciebie i bez latorośli? Przecież przy dziecku nie można palić, nie można krzyczeć. Najłatwiej winowajcę poczęcia zamknąć w domu z dzieckiem, i mieć do niego pretensję za wszystko- za poczęcie za brak pracy, złą opiekę, za niewychodzenie i za wirtualne życie a przede wszystkim o bałagan. Och! Ale nie daj Boże żeby winowajca wypełzł ze swojej plugawej jamy na jakąś imprezę albo do kina ! Wtedy oskarża się go o brak opieki nad dzieckiem, brak odpowiedzialności za czyny i o to, że spłodzi kolejne dziecko. Znajomi tymczasem po obiecują; jutro, pojutrze, we wtorek na weekend, ...przedwiośnie...k**wa ... przedwiośnie... Najlepiej człowieka samego zostawić, żeby sobie zwariował, podsyłać mu tylko owce z siarką na podsycenie ognia. Tylko ta potwora może nie zdążyć wypełznąć ze swej parszywej nory, ze swojego brudnego barłogu, a wtedy wybuch może nastąpić pod naszymi nogami i trzeba liczyć się ze stratami nie tylko w ludziach.
Niczego od nikogo nie chciałam, o nic nie chciałam prosić, wręcz wstydziłam się poprosić, nawet jeśli było mi potrzebne. Dlatego teraz nie będę przepraszać i wstydzić się swojego macierzyństwa. Będę fantastyczną smoczą matką, a moje dziecko będzie cudownie jadowite, uwędzone w oparach jadu sączonego przez tych, dla których i tak co bym nie zrobiła, jest złe. Szkoda tylko, że dopiero teraz wiem, że nie mam dokąd uciekać, żeby tego uniknąć. Tymczasem wy szukajcie wiedźmina, a ja idę go sobie zainstalować, co mi tam :)
Niczego od nikogo nie chciałam, o nic nie chciałam prosić, wręcz wstydziłam się poprosić, nawet jeśli było mi potrzebne. Dlatego teraz nie będę przepraszać i wstydzić się swojego macierzyństwa. Będę fantastyczną smoczą matką, a moje dziecko będzie cudownie jadowite, uwędzone w oparach jadu sączonego przez tych, dla których i tak co bym nie zrobiła, jest złe. Szkoda tylko, że dopiero teraz wiem, że nie mam dokąd uciekać, żeby tego uniknąć. Tymczasem wy szukajcie wiedźmina, a ja idę go sobie zainstalować, co mi tam :)
środa, 13 lutego 2013
Gumka!
Po tygodniu intensywnego szukania gumki do mazania odnalazłam ją zaraz po tym, jak utraciłam chęć do rysowania a przyszła mi wena na co innego, mianowicie znalazłam ją w koralikach. Zrobiłam nowe kolczyki, w tym takie na jakie chorowałam :D winogronkowe. Prezent walentynkowy dla mężulka stoi pod znakiem zapytania, nie mogłam spać przez to w nocy. Cholera z tymi drukarniami... jak bym miała własną drukarnię to bym się nie stresowała...
| winogrona |
| koral |
| van gogh |
sobota, 9 lutego 2013
lecz pamiętaj, naprawdę nie dzieje się nic...
| jak kto chce, to pisać na maila... |
A'propos rękodzieła, mam do sprzedania kolczyki. Zrobiłam i nie noszę, bo nie wychodzę
środa, 6 lutego 2013
o choroba!
| O Mai stopa! |
Myślimy z siostrą nad biznesem koszulkowym ale musimy jeszcze skonsultować to z paroma osobami :) może coś z tego wyjdzie :)
sobota, 2 lutego 2013
ach śpij kochanie...
Maja wczoraj odkryła do czego służy woda w wanience, i krótko mówiąc, mamy przechlapane...dosłownie. Calusieńki stół był mokry, nie wspominając o mnie, o dywanie i o włoskach Mai, ciekawe skąd jej to przyszło do głowy tak z dnia na dzień. Piotrek w nocy poszedł grać w Neuroshimę, więc większość nocy łóżko było tylko moje i z tego nadmiaru szczęścia całą tę większość nocy tylko się obracałam z boku na bok i miałam przemyślenia :) Zanim jednak dojdę do przemyśleń... natknęłam się na kilka(naście) programów z pornosami w telewizji (było już po północy), i stwierdzam, że źle ze mną, bo jedynymi rzeczami jakie zauważyłam był celulit, rozstępy i to, że jedna z aktorek najprawdopodobniej już rodziła... odkryłam wtedy powód mojego "art-block'a"; dopóki nie zaakceptuję swojego obecnego wyglądu, dopóty nic nie narysuję. A wracając do przemyśleń, to miałam je na temat aborcji, tematu tak "cudownego", bo przecież we wszystkich krajach "mlekiem i miodem płynących" aborcja jest legalna. Bo nie ma nic wspanialszego nad machinę do zabijania. I tu nasunął mi się przykład, jakże życiowy; Gitara. Bo otóż gitara potrzebuje strun cały czas, w przeciwnym wypadku drut w jej gryfie przegnie się i już nigdy nie będzie stroić, mąż mi o tym powiedział kiedy byłam u niego na mieszkaniu pierwszy raz i jego gitara spadała nam ciągle na głowy. Czemu taki przykład, już tłumaczę; Kobiety faszerują się "pixami" czyli tabletkami antykoncepcyjnymi, albo mają spirale, obydwie metody antykoncepcji to tak naprawdę częściowo środki wczesnoporonne, i to prawda, temu nikt nie zaprzeczy, bo to jest napisane nawet na ulotce. Ale do rzeczy. Takie kobiety stosują wiele lat taką metodę, bo jest bardzo skuteczna. Zdarza się, że te same kobiety abortują dziecko, a potem nagle wszyscy się dziwią, że taka kobieta zdecyduje się w końcu zostać matką to roni dzieci albo zwyczajnie nie może zajść w ciążę, o co chodzi?! Jak poza tym można uważać zabicie dziecka za coś dopuszczalnego, "płód" ma nóżki, rączki, kręgosłup i serduszko. Najczęściej dowiadujemy się o ciąży nie jak jest ZYGOTĄ, szanowni państwo (p)Oślęta, ale jak jego serce już bije.
Druga sprawa, to in vitro ale może lepiej zacząć od tyłu. Chiny, cudowny wspaniały kraj w którym dzieci abortuje się bo...są dziewczynkami! A można mieć jedno dziecko. Aborcja, in vitro i eksperymenty na "płodach" mają na celu zabawę w Boga; eliminację niechcianych cech, w przypadku chin-płci. Na dodatek, jeśli dobrze się orientuję, to większość ludzi w chinach jest wyzyskiwana, i pracuje za psią dolę, ot cudowny kraj gdzie hoduje się ludzi do pracy. A u nas? Skoro nauczymy się eliminować "zepsute" dzieci, to może zacznijmy sobie oprócz płci wybierać iloraz inteligencji, kolor oczu, najlepiej żeby był wysokim, niebieskookim blondynem o bladym licu, z IQ Einsteina i figurą Apolla?! Nie przypomina Wam to czegoś? Dobrze wszyscy wiedzą, że im bardziej człowiek bawił się w Boga, tym bardziej coś się psuło. Pięknie to zobrazowali twórcy "Fringe'a", polecam, serial bardzo fajny; fantastyka naukowa połączona z kryminałem.
Podsumowując, współdzielone łóżko, nawet z chrapiącym, niechętnym do zbliżeń i odwróconym plecami do Ciebie partnerem, jest zawsze lepsze, niż puste.
Druga sprawa, to in vitro ale może lepiej zacząć od tyłu. Chiny, cudowny wspaniały kraj w którym dzieci abortuje się bo...są dziewczynkami! A można mieć jedno dziecko. Aborcja, in vitro i eksperymenty na "płodach" mają na celu zabawę w Boga; eliminację niechcianych cech, w przypadku chin-płci. Na dodatek, jeśli dobrze się orientuję, to większość ludzi w chinach jest wyzyskiwana, i pracuje za psią dolę, ot cudowny kraj gdzie hoduje się ludzi do pracy. A u nas? Skoro nauczymy się eliminować "zepsute" dzieci, to może zacznijmy sobie oprócz płci wybierać iloraz inteligencji, kolor oczu, najlepiej żeby był wysokim, niebieskookim blondynem o bladym licu, z IQ Einsteina i figurą Apolla?! Nie przypomina Wam to czegoś? Dobrze wszyscy wiedzą, że im bardziej człowiek bawił się w Boga, tym bardziej coś się psuło. Pięknie to zobrazowali twórcy "Fringe'a", polecam, serial bardzo fajny; fantastyka naukowa połączona z kryminałem.
Podsumowując, współdzielone łóżko, nawet z chrapiącym, niechętnym do zbliżeń i odwróconym plecami do Ciebie partnerem, jest zawsze lepsze, niż puste.
piątek, 1 lutego 2013
o wszystkim i niczym
Piotrek jak zwykle wywalił wszystkie ciuchy z szafki jak się rano ubierał, swoją drogą zaspał bo mu budzik nie dzwonił. On te ciuchy wyciąga tak jak ja chusteczki wilgotne; ciągnę za jedną a wypada pięć. Wczoraj przyłapał mnie na pisaniu posta i koniecznie chciał zobaczyć blog, ale najwidoczniej zapomniał bo nic nie mówił :) Maja oglądała z nim potem mecz LoL'a i strasznie się ekscytowała, bardziej nawet niż gumowymi kaczuszkami, ja w tym czasie robiłam pranie i klęłam na tetrową pieluchę która od "balneum" zrobiła się żółta, lepka i nie do uprania (obecnie odmaka w misce z proszkiem) oraz na chustę, która mimo 2 prań nadal nie pachnie tak jak powinna, ale przynajmniej nie śmierdzi. A'propos chust czytałam artykuł, w którym to autorka mówiła, że chusty to temat święty i złego słowa nie można na nie powiedzieć. Owszem chusty zrobiły się popularne,albo innymi słowy powróciły do łask. Sama jakiś czas temu usłyszałam od starszej pani pochlebczy komentarz, na temat tego, że noszę w chuście, oraz, że "nasze matki tak robiły", pani ta miała z pewnością koło 60-70lat. U nas w bloku nie ma windy, poza tym winda na półpiętro mija się z celem. Jak mam się tarabanić po 6 wąskich schodach z kilku-kilowym wózkiem to podziękuję. Dla mnie chusta to świetne rozwiązanie. Spokojnie mogę wyjść na zakupy do pobliskiego sklepu, i nie muszę samotnie szarpać się po "podjazdach" ani między wąskimi półkami, no i ubieranie zajmuje 5 a nie 30 minut.
A w tym linku Maja oglądająca mecz z tatusiem :)
http://www.youtube.com/watch?v=OqDgagF8qb0&list=FLvOG7NHB8XBA7Y6CIBpPkqg&feature=mh_lolz
A w tym linku Maja oglądająca mecz z tatusiem :)
http://www.youtube.com/watch?v=OqDgagF8qb0&list=FLvOG7NHB8XBA7Y6CIBpPkqg&feature=mh_lolz
czwartek, 31 stycznia 2013
Leń
Gdyby Piotrek wiedział, że dziś prawie cały dzień spałyśmy, to by się pewnie obraził :) Prawda jest taka, że w każdym z nas tkwi głęboko zakorzeniony leń. Tylko dzieci jakąś taką niezwykłą energię posiadają, jakby chciały zająć więcej miejsca niż obecnie zajmują, a wraz z osiągnięciem dojrzałości płciowej (a co za tym idzie ostatecznego wzrostu) nagle gdzieś wyparowuje cała ta energia, im więcej nam jej potrzeba tym mniej jej mamy. Maja zaczyna mnie niesamowicie wkurzać krztuszeniem się; przy prawej piersi wszystko jest ok a przy lewej drapie mnie, piszczy, gryzie, szarpie i szczypie. Czasem tak mi krew wrze, że muszę ją odłożyć i wyjść z pokoju, żeby się uspokoić. Najgorsze, jeśli w tym samym czasie córka sąsiadów też jest nie w humorze i odczynia te typowo dziecięce fochy "NIEBONIE ŁAAAAA!!!"... jakiego ja mam wtedy nerwa. Jak moja młodsza o 4 lata siostra tak zaczynała robić to zawsze dostawała ode mnie po tyłku i był spokój. Ja nie wiem co ja zrobię jak Maja będzie tak robić jak będzie miała 5 czy 6 lat. Mam tylko nadzieje, że po prostu się tego nie nauczy. Problem w tym, że zwykle dzieci z przedszkola przynoszą takie paskudne nawyki jak wybrzydzanie przy stole, fochy i brzydkie słowa...niestety.
środa, 30 stycznia 2013
Nocne rzeczy
![]() |
wtorek, 29 stycznia 2013
Smok smoczek cumelek
Dziś byliśmy z Mają na szczepieniu. Dobrze, że nie popłakaliśmy się tam wszyscy troje. W przychodni zwróciłam uwagę, że wszystkie dzieci mają smoczki, nawet duża dziewczynka, taka już gadająca i chodząca też mamlała smoczka. Czyżbyśmy tylko my wpadli na pomysł, że oduczanie od smoczka będzie upierdliwe?... Przecież jak dziecku załaduje się cumla od razu po jedzeniu, cały dzień mamla coś w buzi, to kiedy ono ma sobie pogadać, popiszczeć tak jak nasz Delfinek ? Rozumiem jeszcze jak ktoś ma dwoje dzieci jedno po drugim i raz jedno wrzeszczy raz drugie, ale w innym przypadku chyba było by mi smutno gdybym nie nasłuchała się pisków i gulgotania w ciągu dnia. U nas smoczek jest absolutną ostatecznością, w przypadku, kiedy zostawiamy Maję komuś pod opieką jak wychodzimy na "randki" raz na 2 tygodnie, wygrałam tę bitwę z moją mamą i smoczka nie daję, leży gdzieś, nigdy nie wiem gdzie, a Maja jakoś się nie upomina...
poniedziałek, 28 stycznia 2013
Na początek
Jakoś tak mi przyszło do głowy założyć bloga, bo jak mój mąż stwierdził; " na
facebooka wchodzi się popatrzeć na pierdoły, a nie dowiadywać się
ważnych informacji". No cóż, całkiem prawdziwe, w przypadku faceta który
na fejsa wchodzi raz w miesiącu, żeby sprawdzić, co żona wrzuciła mu na
tablicę... Natomiast ja wolałabym sobie trochę popisać, bo mało mam okazji do używania słów. Tak więc pisać będę o tym co mi przyjdzie do głowy, bo
inaczej nie umiem. Może pochwalę się rysunkami, może wrzucę zdjęcie ultradźwiękowej Majusi z jej Tatą, albo zwyczajnie popiszę sobie o niczym ;) a na początek.... póki Delfinek śpi poexpię w LoL'a, żeby Piotrek dostał punkty. W życiu trzeba się wyluzować przecież :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

