czwartek, 31 stycznia 2013
Leń
Gdyby Piotrek wiedział, że dziś prawie cały dzień spałyśmy, to by się pewnie obraził :) Prawda jest taka, że w każdym z nas tkwi głęboko zakorzeniony leń. Tylko dzieci jakąś taką niezwykłą energię posiadają, jakby chciały zająć więcej miejsca niż obecnie zajmują, a wraz z osiągnięciem dojrzałości płciowej (a co za tym idzie ostatecznego wzrostu) nagle gdzieś wyparowuje cała ta energia, im więcej nam jej potrzeba tym mniej jej mamy. Maja zaczyna mnie niesamowicie wkurzać krztuszeniem się; przy prawej piersi wszystko jest ok a przy lewej drapie mnie, piszczy, gryzie, szarpie i szczypie. Czasem tak mi krew wrze, że muszę ją odłożyć i wyjść z pokoju, żeby się uspokoić. Najgorsze, jeśli w tym samym czasie córka sąsiadów też jest nie w humorze i odczynia te typowo dziecięce fochy "NIEBONIE ŁAAAAA!!!"... jakiego ja mam wtedy nerwa. Jak moja młodsza o 4 lata siostra tak zaczynała robić to zawsze dostawała ode mnie po tyłku i był spokój. Ja nie wiem co ja zrobię jak Maja będzie tak robić jak będzie miała 5 czy 6 lat. Mam tylko nadzieje, że po prostu się tego nie nauczy. Problem w tym, że zwykle dzieci z przedszkola przynoszą takie paskudne nawyki jak wybrzydzanie przy stole, fochy i brzydkie słowa...niestety.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz