wtorek, 29 stycznia 2013
Smok smoczek cumelek
Dziś byliśmy z Mają na szczepieniu. Dobrze, że nie popłakaliśmy się tam wszyscy troje. W przychodni zwróciłam uwagę, że wszystkie dzieci mają smoczki, nawet duża dziewczynka, taka już gadająca i chodząca też mamlała smoczka. Czyżbyśmy tylko my wpadli na pomysł, że oduczanie od smoczka będzie upierdliwe?... Przecież jak dziecku załaduje się cumla od razu po jedzeniu, cały dzień mamla coś w buzi, to kiedy ono ma sobie pogadać, popiszczeć tak jak nasz Delfinek ? Rozumiem jeszcze jak ktoś ma dwoje dzieci jedno po drugim i raz jedno wrzeszczy raz drugie, ale w innym przypadku chyba było by mi smutno gdybym nie nasłuchała się pisków i gulgotania w ciągu dnia. U nas smoczek jest absolutną ostatecznością, w przypadku, kiedy zostawiamy Maję komuś pod opieką jak wychodzimy na "randki" raz na 2 tygodnie, wygrałam tę bitwę z moją mamą i smoczka nie daję, leży gdzieś, nigdy nie wiem gdzie, a Maja jakoś się nie upomina...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz