Zauważyłam ostatnio u Mai "ognisko łuszczycowe" na przedramieniu, tak mi się przynajmniej wydaje. Plamkę na 1,5 cm z łuskami martwego naskórka. Mam nadzieję, że to tylko moja paranoja albo alergia na proszek. Trzeba iść do lekarza :(.
Maja została dziś akrobatką :) dobrze, że między naszym a jej łóżeczkiem zawsze są zabawki i zrolowany gruby koc bo mogło być różnie; położyłam ją obok siebie, tak żeby nawet w razie obrotu nie spadła z łóżka. Zamknęłam oczy na 3 minuty, a kiedy je otworzyłam zza łóżka wystawały tylko majtające nóżki. Nawet jednego dźwięku z siebie nie wydała podczas sturliwania. Jak ją wyciągałam to cieszyła się jak polak na widok wódki :D. Dobrze najwyraźniej czasem zmienić perspektywę. Od dziś nie ma leżenia na łóżku rodziców w trakcie zabawy, bo zaczęła rozglądać się za upuszczanymi rzeczami. W dodatku awanturuje się jak zabierze się jej telefon albo pilota. Stwierdziliśmy z Piotrkiem, że kupimy jej zabawkowy telefonik do zabawy :)
Zrobiłam ostatnio kilka nowych "koralikowych", odstresowuje mnie to ... wstawię zdjęcia przed świętami, jak zrobi moja siostrzyczka; całuski dla Ciebie Lakusiu.
wtorek, 19 marca 2013
poniedziałek, 18 marca 2013
Potrzeba matką wynalazku
Coraz bliżej święta i tak naprawdę to powinnyśmy być już u dziadków, ale mi się tygodnie pomieszały :)
Od czasu jak przegapiłam odbiór nagrody-vouchera do SPA od Nivea, regularnie sprawdzam Maile, i bardzo dobrze bo opublikowali mój mail w "Twoje Dziecko" i Maja dostanie klocki Lego Duplo o takie: Klocki. Opłaca się kombinować. W prawdzie jeszcze nie na teraz te klocki ale później będą jak znalazł (chociażby na pierwsze urodzinki). Kombinuję jak mogę, bo 30-go marca jest moja i Piotrka rocznica ( przez miesiąc nie mogłam sobie przypomnieć czemu mi się wydaje, że 30-go coś ma być ), a on mi dyszy nad karkiem, żebym przypadkiem nie mogła w tajemnicy przed nim wykombinować prezentu a prezentem będą spinki do mankietów od tej pani Fanny & Franz. Wysyłam jej dwa moje mechanizmy. Ale z płaceniem będzie gorzej... trzeba będzie kolegę poprosić, bo Piotrek zaraz mnie na spytki weźmie i się wyda, a potem będzie nieszczęśliwy, że nie było niespodziewajki :D. Całe szczęście o blogu zapomniał, to i nie zaglądnie w ramach dochodzenia.
Wykombinowaliśmy dla Mai "fotelik" tymczasowy. Nasze mieszkanie ma 25 metrów i niestety nie ma miejsca na krzesełko dla maluszka, więc go nie wzięliśmy od dziadków, żeby nie gracić. Ale jak to w życiu bywa, najbardziej potrzeba nam tego, czego akurat nie mamy, i tak przytrafiło się nam. Maja koniecznie chciała siedzieć i patrzeć co się dzieje dookoła, mężuś był zajęty a ja musiałam iść do kuchni bo czajnik wył. Posadziłam więc Maję na fotelu z podusią za plecami a od przodu zablokowałam ją poduszką do karmienia przewiązaną dla bezpieczeństwa chustką. Maja zachwycona, ale trzeba będzie przywieźć prawdziwe krzesełko, bo na dłuższą metę może być różnie :D
Od czasu jak przegapiłam odbiór nagrody-vouchera do SPA od Nivea, regularnie sprawdzam Maile, i bardzo dobrze bo opublikowali mój mail w "Twoje Dziecko" i Maja dostanie klocki Lego Duplo o takie: Klocki. Opłaca się kombinować. W prawdzie jeszcze nie na teraz te klocki ale później będą jak znalazł (chociażby na pierwsze urodzinki). Kombinuję jak mogę, bo 30-go marca jest moja i Piotrka rocznica ( przez miesiąc nie mogłam sobie przypomnieć czemu mi się wydaje, że 30-go coś ma być ), a on mi dyszy nad karkiem, żebym przypadkiem nie mogła w tajemnicy przed nim wykombinować prezentu a prezentem będą spinki do mankietów od tej pani Fanny & Franz. Wysyłam jej dwa moje mechanizmy. Ale z płaceniem będzie gorzej... trzeba będzie kolegę poprosić, bo Piotrek zaraz mnie na spytki weźmie i się wyda, a potem będzie nieszczęśliwy, że nie było niespodziewajki :D. Całe szczęście o blogu zapomniał, to i nie zaglądnie w ramach dochodzenia.
Wykombinowaliśmy dla Mai "fotelik" tymczasowy. Nasze mieszkanie ma 25 metrów i niestety nie ma miejsca na krzesełko dla maluszka, więc go nie wzięliśmy od dziadków, żeby nie gracić. Ale jak to w życiu bywa, najbardziej potrzeba nam tego, czego akurat nie mamy, i tak przytrafiło się nam. Maja koniecznie chciała siedzieć i patrzeć co się dzieje dookoła, mężuś był zajęty a ja musiałam iść do kuchni bo czajnik wył. Posadziłam więc Maję na fotelu z podusią za plecami a od przodu zablokowałam ją poduszką do karmienia przewiązaną dla bezpieczeństwa chustką. Maja zachwycona, ale trzeba będzie przywieźć prawdziwe krzesełko, bo na dłuższą metę może być różnie :D
niedziela, 10 marca 2013
Wielkie wyjście
wczoraj odwiedziła nas znajoma :) w celach matrymonialnych ją zaprosiłam, bo siedzi tylko w tym Tarnowie, a Rzeszów pełen mężczyzn . Nie chciałam zostać sama w domu więc pojechaliśmy wszyscy na "imprezę" do pizzerii znajomego. Maja była w niebie; nowe miejsce, inni ludzie, jazda autobusem, ja cieszyłam się z wspólnego wyjścia i z tego, że mała tak dobrze to przyjęła. Tylko tatuś chyba się nie cieszył. Cały czas mówił "wracajcie już" i "bo Maja źle się tu czuje". Było mi przykro, bo czułam się jakby po prostu mnie tu nie chciał; miejsce kobiety z dzieckiem jest w domu. A przecież nikomu nie przeszkadzałyśmy. Po powrocie do domu mała usnęła jak aniołek. Koleżanka szczęśliwa, obiecała wpadać częściej, mąż wyimprezowany, Maja miała swoje wielkie wyjście, tylko mi jakoś przykro...
Subskrybuj:
Posty (Atom)