niedziela, 10 marca 2013

Wielkie wyjście

wczoraj odwiedziła nas znajoma :) w celach matrymonialnych ją zaprosiłam, bo siedzi tylko w tym Tarnowie, a Rzeszów pełen mężczyzn . Nie chciałam zostać sama w domu więc pojechaliśmy wszyscy na "imprezę" do pizzerii znajomego. Maja była w niebie; nowe miejsce, inni ludzie, jazda autobusem, ja cieszyłam się z wspólnego wyjścia i z tego, że mała tak dobrze to przyjęła. Tylko tatuś chyba się nie cieszył. Cały czas mówił "wracajcie już" i "bo Maja źle się tu czuje". Było mi przykro, bo czułam się jakby po prostu mnie tu nie chciał; miejsce kobiety z dzieckiem jest w domu. A przecież nikomu nie przeszkadzałyśmy. Po powrocie do domu mała usnęła jak aniołek. Koleżanka szczęśliwa, obiecała wpadać częściej, mąż wyimprezowany, Maja miała swoje wielkie wyjście, tylko mi jakoś przykro...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz