sobota, 2 lutego 2013

ach śpij kochanie...

Maja wczoraj odkryła do czego służy woda w wanience, i krótko mówiąc, mamy przechlapane...dosłownie. Calusieńki stół był mokry, nie wspominając o mnie, o dywanie i o włoskach Mai, ciekawe skąd jej to przyszło do głowy tak z dnia na dzień. Piotrek w nocy poszedł grać w Neuroshimę, więc większość nocy łóżko było tylko moje i z tego nadmiaru szczęścia całą tę większość nocy tylko się obracałam z boku na bok i miałam przemyślenia :) Zanim jednak dojdę do przemyśleń... natknęłam się na kilka(naście) programów z pornosami w telewizji (było już po północy), i stwierdzam, że źle ze mną, bo jedynymi rzeczami jakie zauważyłam był celulit, rozstępy i to, że jedna z aktorek najprawdopodobniej już rodziła... odkryłam wtedy powód mojego "art-block'a"; dopóki nie zaakceptuję swojego obecnego wyglądu, dopóty nic nie narysuję. A wracając do przemyśleń, to miałam je na temat aborcji, tematu tak "cudownego", bo przecież we wszystkich krajach "mlekiem i miodem płynących" aborcja jest legalna. Bo nie ma nic wspanialszego nad machinę do zabijania. I tu nasunął mi się przykład, jakże życiowy; Gitara. Bo otóż gitara potrzebuje strun cały czas, w przeciwnym wypadku drut w jej gryfie przegnie się i już nigdy nie będzie stroić, mąż mi o tym powiedział kiedy byłam u niego na mieszkaniu pierwszy raz i jego gitara spadała nam ciągle na głowy. Czemu taki przykład, już tłumaczę; Kobiety faszerują się "pixami" czyli tabletkami antykoncepcyjnymi, albo mają spirale, obydwie metody antykoncepcji to tak naprawdę częściowo środki wczesnoporonne, i to prawda, temu nikt nie zaprzeczy, bo to jest napisane nawet na ulotce. Ale do rzeczy. Takie kobiety stosują wiele lat taką metodę, bo jest bardzo skuteczna. Zdarza się, że te same kobiety abortują dziecko, a potem nagle wszyscy się dziwią, że taka kobieta zdecyduje się w końcu zostać matką to roni dzieci albo zwyczajnie nie może zajść w ciążę, o co chodzi?! Jak poza tym można uważać zabicie dziecka za coś dopuszczalnego, "płód" ma nóżki, rączki, kręgosłup i serduszko. Najczęściej dowiadujemy się o ciąży nie jak jest ZYGOTĄ, szanowni państwo (p)Oślęta, ale jak jego serce już bije.
Druga sprawa, to in vitro ale może lepiej zacząć od tyłu. Chiny, cudowny wspaniały kraj w którym dzieci abortuje się bo...są dziewczynkami! A można mieć jedno dziecko. Aborcja, in vitro i eksperymenty na "płodach" mają na celu zabawę w Boga; eliminację niechcianych cech, w przypadku chin-płci. Na dodatek, jeśli dobrze się orientuję, to większość ludzi w chinach jest wyzyskiwana, i pracuje za psią dolę, ot cudowny kraj gdzie hoduje się ludzi do pracy. A u nas? Skoro nauczymy się eliminować "zepsute" dzieci, to może zacznijmy sobie oprócz płci wybierać iloraz inteligencji, kolor oczu, najlepiej żeby był wysokim, niebieskookim blondynem o bladym licu, z IQ Einsteina i figurą Apolla?! Nie przypomina Wam to czegoś? Dobrze wszyscy wiedzą, że im bardziej człowiek bawił się w Boga, tym bardziej coś się psuło. Pięknie to zobrazowali twórcy "Fringe'a", polecam, serial bardzo fajny; fantastyka naukowa połączona z kryminałem.
Podsumowując, współdzielone łóżko, nawet z chrapiącym, niechętnym do zbliżeń i odwróconym plecami do Ciebie partnerem, jest zawsze lepsze, niż puste.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz