 |
| jak kto chce, to pisać na maila... |
No i znów było tak jak zawsze; 2 naprawdę miłe dni i wczoraj znów wszystko się spieprzyło, począwszy od tego, że usłyszałam co moja mama o mnie sądzi, bo rozmawiałam z siostrą przez Skype, o czym mama nie wiedziała. Szczególnie przykra sprawa, bo wiem, jak mama gardzi hipokrytami i dwulicowymi ludźmi. Boli to, że ludzie mimo tego, że komuna minęła już dawno nadal uważają, że byle gówniane studia są lepsze, niż złodziejskie rzemieślnictwo. Nie rozumiem braku szacunku do pracy czyichś rąk, przecież mama też używa rąk do robienia swetrów czy szalików, chust i rękawiczek i skarży się, że nikt nie szanuje rękodzieła, chyba nigdy tego nie zrozumiem. Dziś rano wybuchłam, bo Piotrek położył mokrą od spodu szklankę na moim rysunku, może i nie wiedział, ale nienawidzę tego, nie można bardziej chamsko pokazać plastykowi/artyście/grafikowi/komukolwiek tej maści, że ma się jego pracę głębiej niż w dupie, no chyba, że mnąc i wyrzucając pracę, albo dając ją dziecku do zniszczenia ( chyba że to jest stolik :) ). Mógł nie wiedzieć, ale oberwał za wszystko, za moją matkę, za moją szkołę, za to, że nikt nie szanuje rękodzieła, że jestem sama w domu. Za to też, że uważa się mnie za zero, bo opieka nad dzieckiem nie ma wartości dla co poniektórych. "Oddaj dziecko do żłobka, idź zap***dalać w kopalni", bo dziecko należy porzucić, aby "spełniać" się w pracy :/ chore... Dla rozwoju dziecka najważniejsze są 3 pierwsze lata rozwoju. Feminizm wymyślił szowinista, bo tylko wredna szowinistyczna wiewiórka mogła sprawić, że rzesze kobiet myślą, że 8 godzin nudnej, głupiej i bezsensownej pracy, to spełnianie się jako kobieta, a macierzyństwo to szczyt poniżenia się... śmiech na sali, puste krzesła
A'propos rękodzieła, mam do sprzedania kolczyki. Zrobiłam i nie noszę, bo nie wychodzę
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz