Czasem wypadało by powiedzieć coś więcej, wytłumaczyć swoje zachowanie, ale najczęściej nasze argumenty i tak nie zostały by wysłuchane. Maja dziś obudziła się wyjątkowo wcześnie i od rana płacze, to chyba podobnie jak ja. Nie chodzi o to, że nie dostałam czekoladek "bo walentynki". Chodzi bardziej o to, że już wiem, a co wiem? Że żyję w wirtualnym świecie. Owszem, ale jak tego nie robić, kiedy zostało się wystawionym do wiatru, kiedy wszyscy starzy znajomi są daleko a nowi wolą twoją lepszą połówkę, w wersji bez ciebie i bez latorośli? Przecież przy dziecku nie można palić, nie można krzyczeć. Najłatwiej winowajcę poczęcia zamknąć w domu z dzieckiem, i mieć do niego pretensję za wszystko- za poczęcie za brak pracy, złą opiekę, za niewychodzenie i za wirtualne życie a przede wszystkim o bałagan. Och! Ale nie daj Boże żeby winowajca wypełzł ze swojej plugawej jamy na jakąś imprezę albo do kina ! Wtedy oskarża się go o brak opieki nad dzieckiem, brak odpowiedzialności za czyny i o to, że spłodzi kolejne dziecko. Znajomi tymczasem po obiecują; jutro, pojutrze, we wtorek na weekend, ...przedwiośnie...k**wa ... przedwiośnie... Najlepiej człowieka samego zostawić, żeby sobie zwariował, podsyłać mu tylko owce z siarką na podsycenie ognia. Tylko ta potwora może nie zdążyć wypełznąć ze swej parszywej nory, ze swojego brudnego barłogu, a wtedy wybuch może nastąpić pod naszymi nogami i trzeba liczyć się ze stratami nie tylko w ludziach.
Niczego od nikogo nie chciałam, o nic nie chciałam prosić, wręcz wstydziłam się poprosić, nawet jeśli było mi potrzebne. Dlatego teraz nie będę przepraszać i wstydzić się swojego macierzyństwa. Będę fantastyczną smoczą matką, a moje dziecko będzie cudownie jadowite, uwędzone w oparach jadu sączonego przez tych, dla których i tak co bym nie zrobiła, jest złe. Szkoda tylko, że dopiero teraz wiem, że nie mam dokąd uciekać, żeby tego uniknąć. Tymczasem wy szukajcie wiedźmina, a ja idę go sobie zainstalować, co mi tam :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz